wtorek, 8 marca 2016

Bądź herbatą dla mojego serca

Co sprawia, że życie na tym ziemskim padole staje się znośne? Zwłaszcza zimą, gdy mroźne powiewy przeszywają człowieka do szpiku kości, mimo wielu grubych warstw ubrań. Spodziewałbyś się drogi Czytelniku, że chodzi o herbatę? Ciepły kubek trzymany w dłoniach przyjemnie je rozgrzewa, a ciepło wypitego napoju powolutku rozprzestrzenia się po całym ciele. Wspaniałe uczucie.

Człowiek już nie patrzy z nienawiścią na całe otoczenia, bo to ciepło wlewa się również do serca i pozwala oceniać świat bardziej przychylnie niż przez warstwę wszędzie panującego mrozu. Ludzie w tym czasie też robią się w stosunku do siebie niemiłosiernie niemili jakby nagle na zimę pozamarzały im serca. Potrzeba każdemu takiej herbaty. Iskierki. Odrobiny światła, które pozwoli zobaczyć, że bycie gburem zapatrzonym w siebie prawie nigdy się nie opłaca. Najlepsze jest to, że każdy z nas może być „nosicielem ciepła”, herbatą dla serca innych przez dobre słowo, szczery uśmiech, które potrafią rozpuścić nawet najgrubszą taflę mentalnego lodu.



Wszędzie jest głośno o nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia, nawet ta gazetka jest prawie wyłącznie im poświęcona i przepełniona tym tematem. Sklepowe półki uginają się od towarów i informacji zwiastujących promocje na karpia. Święta jeszcze nie nawet nie nadeszły, a Ty już masz ich dość? Jedyne z czym kojarzy Ci się ten czas to kolejki w sklepach, ślepi biegający przechodnie niezwracający uwagi nie nikogo wokół siebie? Stop! Zatrzymaj się choć na moment, nie biegnij z tłumem, pomyśl co właściwie tu robisz. Nie chodzi mi teraz o konkretne miejsce tylko o świat ogólnie, gdzie idziesz i przede wszystkim z kim. Bo to chyba o to chodzi w naszej wędrówce, żeby nie iść samotnie, bo to przytłacza bardziej niż jakikolwiek bagaż, nie sądzisz? Powinna to być osoba, która pomoże dźwigać cały balast naszego charakteru, doświadczeń i uczuć, a jednocześnie wasz wspólny pakunek nie będzie uwierał was ani trochę, a nawet słodki ciężar pozwoli cieszyć się wam wspólną drogą.

Nowy rok to dobra pora na analizy, czego udało się nam dokonać, co zawiodło, czego żałujemy, warto poczynić plany na rozpoczynający się czas i od razu wziąć się za ich realizacje. Ile na facebooku wyświetla Ci się powiadomień, że Twój znajomy (i tysiące innych osób) weźmie udział w wydarzeniu „w 2016 zacznę ćwiczyć”, „w nowym roku znajdę drugą połówkę” itp.? Znając życie faktycznie w tym kierunku poczyni jakiekolwiek kroki może 50% z tych „klikających”, a może nawet mniej. Biernie patrzą na życie jakby byli jego widzami, a nie aktorami stojącymi na scenie, często nie potrafią zdobyć się nawet na rolę statysty, bo takie stanie czy chodzenie jest zbyt męczące. Oczywiście lepiej usiąść w kącie, patrzeć, przysnąć jakoś w połowie, bo niemiłosiernie się to wszystko dłuży, a obudzisz się jak ktoś przypadkiem potrąci Cię wychodząc w stronę sceny, bo zdał sobie sprawę z beznadziejności swojego istnienia. Lenistwo zabija! Więc zmotywujmy się wszyscy! W tym roku postanówmy sobie coś i doprowadźmy całą sprawę do końca. Być może nie od początku będą widoczne poprawy, ale ostatecznie możecie być pewni, że doprowadzi to do spektakularnego sukcesu. Nie bądźcie tylko „klikaczami”, bo w końcu człowiek nie chudnie od oglądania jak inni ćwiczą.

Wróćmy jednak do tytułowej herbatki, którą możesz być i Ty. Tak, właśnie Ty Czytelniku możesz stać się herbatą grzejącą innych od środka, pomagającą czasami nieświadomie w przeżyciu kolejnego ciężkiego dnia. Więc uśmiech na twarzy powinien być czymś bez czego nie potrafisz ruszyć się z domu, bo nie masz nawet pojęcia ile istnień udało Ci się do tej pory uratować przez aromat swej sympatii.


"Uwielbiam ludzi, którzy potrafią mnie rozbawić. Naprawdę myślę, że najbardziej ze wszystkiego, lubię się śmiać. Śmiech leczy niezliczoną liczbę chorób i jest prawdopodobnie najważniejszą cechą człowieka." ~Audrey Hepburn

niedziela, 6 marca 2016

PIERWSZY KROK

Kim jestem?

Zwykła uczennica szkoły średniej, kochająca sztukę w każdym wydaniu. Nienawidząca kiczu w każdym wydaniu (o swojej jego definicji z pewnością kiedyś wspomnę). Pragnąca pisać, inspirować ludzi, pomagać i być w nimi w trudnych chwilach dzięki tekstom. Otworzyć oczy i pomóc cieszyć się światem jak największej liczbie osób. Świadoma, że pisanie nie przynosi wysokich dochodów, więc traktowane jest jedynie jako pasja, obok faktycznego przygotowania do pracy zarobkowej. Człowiek jak każdy inny, może nieco wrażliwszy niż cała bezkształtna masa. Mający swoje wzloty i upadki. Lepsze i gorsze chwile, które przychodzą i odchodzą. Życie jest jedną wielką sinusoidą. Pragnie kochać ludzi, być ciągle z nimi. Nie mieć wielu wrogów (nie da się tego uniknąć, ale można zminimalizować). Nie chce nikogo ranić, a jednocześnie, chce dotrzeć do najgłębszych zakamarków duszy albo zrobić operację na otwartym sercu, tylko po to żeby poruszyć  jakąś dawno zapomnianą cząstkę, która przypomni o człowieczeństwie. Cóż, takie "brutalne" operacje można uznać za swego rodzaju specjalność. 

Ma wiele bliskich osób, które ją inspirują i kiedy trzeba dają po głowie za pesymizm. 


Pragnie ciągle patrzyć w chmury i podziwiać piękno świata. Zawodowy pożeracz książek i poszukiwacz swojego miejsca na świecie. Twórca chaosu i zabójca tysiąca pragnień, który pragnie się zreflektować i nareszcie zacząć spełniać marzenia.



Co tu się dzieje? 

Muszę wytłumaczyć Ci drogi Czytelniku, który zapewne zawędrowałeś tu całkowitym przypadkiem o co chodzi na tym blogu. 
Ogólnie jestem świadoma, że to kolejny blog, w którym twórca będzie wmawiał czytelnikowi jakie życie jest piękne, jak wszyscy żyją w letargu i powinniśmy się obudzić nim będzie zbyt późno. Jednak ja wierzę, że do kogoś trafię i w końcu pomogę wyjść z małego świata i dostrzeże co się wokół niego dzieje. Nie wiem czy będę w stanie dotrzeć do wielu odbiorców, mam nadzieję, że znajdzie się ten jeden jedyny, któremu pomogę. Nie zależy mi na dużej popularności, chcę mieć miejsce, w którym mogę podzielić się na forum publicznym swoimi poglądami, podyskutować (na rozmowę i porównanie zdań jestem zawsze otwarta i gotowa). 
Miałam już tyle porzuconych blogów, których kontynuowanie po prostu mi się znudziło, że nie da się ich zliczyć. Ten jest obrazem mojej walki z samą sobą, poszukiwaniem wewnętrznego ja w tym zabieganym świecie pełnym czyhających na każdym kroku zasadzek, przezwyciężaniem słomianego zapału i konsekwentnego dążenia do wyznaczonych celów. 

Dlaczego Autobusowe Przemyślenia? 

Nazwa wzięła się od opublikowanego w gazetce szkolnej artykułu pt. "Życie jak autobus", który z pewnością się tutaj kiedyś ukaże, ale dopiero jak mi braknie już aktualnych pomysłów. Nie będzie tu nic o podróżach, ani nawet autobusach, za to znajdziecie dużo metafor, motywacji, czasami polecanych filmów, poezji, piosenek. 


Jestem świadoma, że mogę nie przyciągnąć licznego grona czytelników, mam nadzieję jednak, że znajdą się osoby, którym spodoba się tematyka bloga i polecą go znajomym. Liczę na komentarze ze wskazówkami, potencjalnymi tematami do poruszenia i spostrzeżeniami na mój temat. W końcu jakikolwiek znak od odbiorcy jest dla każdego autora na wagę złota.
Dziękuję moi drodzy za poświęcenie mi tych kilku minut. 

JA JUŻ RUSZYŁAM KU SWOIM MARZENIOM, TERAZ TWOJA KOLEJ!